Alvar Blomgren:

Proroctwa i objawienia

W niedzielę 7 stycznia tego roku odwiedził nas pastor Birger Claesson na wieczornym spotkaniu w Kościele Zielonoświątkowym w Örebro. Słyszałem o dziwnej wizji, którą miał, i poprosiłem go, aby nam o niej opowiedział, co też zrobił. Wszyscy poczuliśmy się poruszeni, wręcz wstrząśnięci tym, co usłyszeliśmy, i zrozumieliśmy, że objawienie pochodzi od Boga i że Bóg chce go użyć, aby obudzić swój lud i ostrzec niezbawionych, aby mogli pokutować przed Bogiem i szukać zbawienia, zanim nadejdzie katastrofa sądu.

We wtorek 16 stycznia pastor Claesson przyjechał do Örebro na naszą prośbę, abyśmy mogli nagrać jego przemówienie dotyczące objawienia na taśmie. Spotkaliśmy się w domu redaktora Fl. Hällzona. Kiedy Claesson usiadł przed aparatem z mikrofonem w ręku i miał zacząć mówić, powiedział: — Teraz znowu widzę tę wizję.

Bóg pozwolił mu więc zobaczyć tę samą wizję, co poprzednio, tak że nie musiał odtwarzać z pamięci tego, co widział wcześniej, ale kiedy siedział tam z mikrofonem w ręku, widział dziwne wydarzenia, jakby na płótnie i musiał je tylko opisać, podczas gdy aparat zapisywał jego słowa na stalowej taśmie.

Na spotkaniu w Kościele Zielonoświątkowym 7 stycznia uderzyliśmy się fragmentem przemówienia Birgera Claessona. Kiedy opowiadał o ataku morskim na Sztokholm, powiedział między innymi: A potem zestrzelili tę flotę i usłyszałem głos krzyczący: — Stało się to w Oxdjupet! A jako znak, gdzie toczyła się właściwa walka, zobaczyłem małą latarnię morską, której sam nie znam, ale na latarni było napisane „Brödstycket”. A potem Claesson dodał: — Możecie sami sprawdzić, czy taka latarnia istnieje.

Kiedy spotkaliśmy się u Reda Hällzona, sam Claesson nie miał jeszcze okazji sprawdzić, czy rzeczywiście istnieje latarnia morska zwana „Brödstycket”. Dlatego zasugerowałem, żebyśmy poszli do Miejskiej Biblioteki, żeby poszukać w jakiejś książce lub encyklopedii, czy znajdziemy wspomnianą latarnię morską. Kiedy weszliśmy do biblioteki, wyjaśniłem, o co nam chodzi. Szukaliśmy miejsca, latarni morskiej, na archipelagu sztokholmskim, która miała nazywać się „Brödstycket”. Bibliotekarz poszedł z nami i wybrał książki różnego rodzaju, a my rozpoczęliśmy poszukiwania. W powietrzu unosiło się podniecenie. Czy znajdziemy latarnię morską zwaną „Brödstycket”? To był w zasadzie decydujący dowód, że objawienie pochodziło od Boga i było prawdziwe.

Wtedy bibliotekarz wyszedł z dużą mapą i pomagaliśmy sobie nawzajem w poszukiwaniach. Znaleźliśmy „Oxdjupet”, którego Claesson również widział i słyszał w swojej wizji. I rzeczywiście, w środku znaleźliśmy latarnię morską, a tam było napisane wyraźnie i wyraźnie: „Brödstycket”.

Trudno opisać, co wtedy czuliśmy. Czuliśmy się zarówno przytłoczeni, jak i wdzięczni, że pozwolono nam wierzyć w żywego Boga, który czyni cuda.